Zauważasz coś w ciele. Sprawdzasz w internecie. W trzecim wyniku pojawia się choroba, która kończy się źle. Serce przyspiesza, a Ty od tej chwili obserwujesz to miejsce co godzinę.
Robisz badania. Wychodzą dobrze. Przez dwa dni jest spokój. Potem pojawia się coś innego.
Skąd bierze się ten mechanizm
Lęk o zdrowie nie polega na wymyślaniu objawów. Objawy są prawdziwe. Problem leży w interpretacji i w tym, co robisz potem.
Trzy elementy tworzą pętlę:
- Wzmożona uwaga na ciało. Gdy skupisz się na przełykaniu, przełykanie robi się trudne. Gdy skupisz się na sercu, zaczynasz czuć każde uderzenie. To działa u każdego, nie tylko u osób z lękiem.
- Interpretacja katastroficzna. Ten sam skurcz można odczytać jako napięcie mięśnia albo jako zawał. Mózg w trybie lękowym wybiera drugą opcję.
- Zachowania uspokajające. Sprawdzanie, guglowanie, dopytywanie, kolejne badania. Każde z nich daje ulgę na kilkanaście minut i wzmacnia mechanizm.
Ulga po sprawdzeniu nie jest rozwiązaniem problemu. Jest paliwem, dzięki któremu problem wraca.
Typowe zachowania podtrzymujące
- szukanie objawów w wyszukiwarce, także po to, żeby się uspokoić
- badanie miejsca palcami, sprawdzanie węzłów, oglądanie znamion
- mierzenie ciśnienia albo tętna kilka razy dziennie
- pytanie bliskich, czy na pewno wyglądasz normalnie
- powtarzanie badań mimo prawidłowych wyników
- albo odwrotnie: unikanie lekarza ze strachu przed diagnozą
Dwa ostatnie punkty wyglądają na przeciwieństwa, a mają ten sam mechanizm: obie strategie służą uniknięciu niepewności.
Dlaczego badania nie uspokajają na długo
Bo problemem nie jest brak informacji. Problemem jest nietolerancja niepewności.
Żaden wynik nie daje stuprocentowej gwarancji na przyszłość. Więc po krótkiej uldze pojawia się myśl: a co, jeśli przeoczyli. I cykl rusza od nowa.
To jest powód, dla którego kolejna tomografia nie rozwiąże sprawy, choć wydaje się najbardziej logicznym krokiem.
Co realnie pomaga
1. Ustal jedną zasadę dotyczącą sprawdzania i trzymaj się jej. Na przykład: nie guglam objawów w ogóle. Nie „mniej", tylko wcale. Ograniczanie działa gorzej niż całkowite odstawienie, bo każde wejście resetuje licznik.
2. Odsuwaj, zamiast walczyć. Gdy przyjdzie chęć sprawdzenia, ustaw sobie 30 minut zwłoki. Bardzo często po tym czasie potrzeba mija sama, a to jest dowód, że nie była pilna.
3. Zapisz przewidywanie i sprawdź je po fakcie. „Jestem pewna, że to nowotwór." Po dwóch tygodniach wróć do notatki. Po kilku takich zapisach zobaczysz statystykę własnych przewidywań, a to działa mocniej niż zapewnienia lekarza.
4. Przenieś uwagę na zewnątrz. Nie „przestań myśleć o objawie", tylko zajmij uwagę czymś, co wymaga skupienia. Uwaga jest zasobem ograniczonym.
5. Ustal z lekarzem plan i trzymaj się go. Jeden lekarz, jeden zakres badań, jeden termin kontrolny. Chodzenie od specjalisty do specjalisty podtrzymuje niepewność zamiast ją zamykać.
Ustal to z lekarzem, nie z internetem
Ważne zastrzeżenie: lęk o zdrowie nie oznacza, że wszystkie Twoje objawy są nieistotne. Osoby z lękiem też chorują.
Dlatego kolejność jest taka: najpierw jedna porządna konsultacja lekarska z wykluczeniem tego, co trzeba wykluczyć, a dopiero potem praca nad mechanizmem. Nie odwrotnie i nie zamiast.
Co mówią badania o leczeniu
W badaniu opublikowanym w JAMA Psychiatry porównano ośmiotygodniowy program treningu uważności z lekiem przeciwlękowym u 276 dorosłych z zaburzeniami lękowymi. Program okazał się nie gorszy od leku.
Największa różnica dotyczyła działań niepożądanych: 15,4% w grupie uważności wobec 78,6% w grupie leku.
Ma to szczególne znaczenie przy lęku o zdrowie, gdzie wiele osób bardzo obawia się skutków ubocznych leków i z tego powodu w ogóle nie zaczyna leczenia.
Poza tym lęk o zdrowie należy do problemów dobrze reagujących na terapię poznawczo-behawioralną, w której pracuje się dokładnie z tą pętlą sprawdzania i uspokajania.
Skala
Ponad jedna czwarta dorosłych Polaków doświadcza w ciągu życia zaburzeń psychicznych. To dane z badania EZOP II na piętnastotysięcznej losowej próbie.
Osoba z lękiem o zdrowie zwykle jest przekonana, że jest jedyną osobą, która „ma taką paranoję". Nie jest.
Kiedy iść po pomoc
- sprawdzanie zajmuje realny czas każdego dnia
- unikasz filmów, rozmów albo miejsc kojarzących się z chorobą
- badania robisz częściej niż zaleca lekarz
- lęk wpływa na pracę, sen albo relacje
Realia: średni czas oczekiwania na psychoterapię w ramach NFZ przekracza cztery miesiące. Zapisanie się w kolejkę warto połączyć z zasadą numer jeden z tej listy, bo ona działa od pierwszego dnia.
