Skrót DDA oznacza dorosłe dzieci alkoholików. W praktyce ten sam zestaw mechanizmów dotyczy też osób z domów, gdzie alkoholu nie było, ale było coś innego nieprzewidywalnego: choroba psychiczna rodzica, przemoc, chroniczny konflikt, skrajna kontrola.
Wspólny mianownik nie brzmi „w domu pito". Brzmi: nigdy nie było wiadomo, co będzie za godzinę.
Skala, o której się nie mówi
Liczbę osób uzależnionych od alkoholu w Polsce szacuje się na około 800 tysięcy, a Polska należy do krajów o jednym z wyższych spożyć alkoholu na świecie.
Za każdą z tych osób stoi rodzina. Dzieci z takich domów nie są rzadkością statystyczną, tylko dużą, milczącą grupą.
Czego uczy się dziecko w takim domu
Dziecko nie potrafi zmienić sytuacji, więc dostosowuje się do niej. Te przystosowania są w dzieciństwie sensowne. Problem polega na tym, że zostają na całe życie.
Czujność. Uczysz się czytać nastrój dorosłego z trzasku drzwi, z kroków na schodach, z tonu pierwszego zdania. W dorosłości zostaje jako ciągłe skanowanie ludzi.
Odpowiedzialność ponad wiek. Bierzesz na siebie młodsze rodzeństwo, obowiązki, czasem emocje rodzica. W dorosłości zostaje jako przekonanie, że wszystko zależy od Ciebie.
Ukrywanie. Nie mówisz nikomu, jak jest naprawdę. W dorosłości zostaje jako trudność w przyznaniu się do słabości.
Kontrola. Skoro chaos jest groźny, to trzeba wszystko przewidzieć. W dorosłości zostaje jako lęk przed brakiem planu i trudność z odpuszczaniem.
Zasługiwanie. Miłość była warunkowa, więc uczysz się, że trzeba na nią zapracować. W dorosłości zostaje jako niemożność odpoczynku bez poczucia winy.
Jak to wygląda w dorosłym życiu
- trudność z odpowiedzią na pytanie „czego chcesz", bo zawsze pytałaś, czego chcą inni
- panika przy cudzej złości, nawet gdy nie dotyczy Ciebie
- wybieranie partnerów, którymi trzeba się zajmować
- poczucie winy przy odpoczynku
- skrajne reakcje na krytykę
- naprzemienna nadodpowiedzialność i wypalenie
Warto zwrócić uwagę na jedno: żadna z tych rzeczy nie jest wadą charakteru. To są umiejętności, które kiedyś ratowały skórę i po prostu nie zostały wyłączone.
Co mówią badania
Klasyczne badanie nad trudnymi doświadczeniami w dzieciństwie objęło ponad siedemnaście tysięcy dorosłych. Wynik był konsekwentny: im więcej takich doświadczeń, tym wyższe ryzyko problemów zdrowotnych i psychicznych w dorosłości. Zależność była stopniowalna, czyli każde kolejne doświadczenie podnosiło ryzyko.
Ponad dwie trzecie badanych miało co najmniej jedno takie doświadczenie, a ponad jedna piąta trzy lub więcej.
Do listy tych doświadczeń należał między innymi problem alkoholowy w domu.
Czego to badanie nie mówi
Nie mówi, że trudne dzieciństwo przesądza o losie. Mówi, że podnosi ryzyko.
To ważne rozróżnienie, bo osoby z takich domów mają skłonność do dwóch skrajności: albo „u mnie nie było tak źle, inni mieli gorzej", albo „jestem uszkodzona na zawsze". Oba są nieprawdziwe.
Od czego zacząć
1. Nazwij fakty bez ich łagodzenia i bez dramatyzowania. Wypisz konkretnie, co się działo. Nie oceniaj, nie tłumacz rodziców, nie dodawaj „ale". Sam fakt zapisania rozdziela wspomnienie od emocji.
2. Zauważ moment przełączenia. W jakich sytuacjach dorosła Ty znika, a pojawia się reakcja z dzieciństwa. Zwykle to podniesiony głos, cudza złość albo sytuacja, w której ktoś jest niezadowolony.
3. Ćwicz odpowiedź na pytanie „czego chcę". Zacznij od rzeczy błahych: co chcesz zjeść, jaki film obejrzeć. Osoby z takich domów często nie mają do tego dostępu i trzeba to odbudować od podstaw.
4. Postaw jedną granicę wobec rodziny. Najmniejszą, jaka Ci przyjdzie do głowy. Nie zaczynaj od największego tematu.
5. Nie zaczynaj od konfrontacji z rodzicami. To zwykle nie jest pierwszy krok, tylko któryś z kolei, i często w ogóle nie jest potrzebny. Praca dotyczy tego, co siedzi w Tobie, a nie przyznania się drugiej strony.
Jeśli jesteś mężczyzną
W metaanalizie obejmującej 35 prób badawczych wykazano, że im silniej mężczyzna utożsamia się z tradycyjnym wzorcem męskości, tym gorzej ocenia szukanie pomocy psychologicznej i tym bardziej się jej wstydzi.
W przypadku DDA to ma szczególne znaczenie, bo do wzorca „mężczyzna radzi sobie sam" dochodzi wyuczone w domu „nie mów nikomu, co się u nas dzieje". Te dwie rzeczy razem potrafią zamknąć temat na dwadzieścia lat.
Kiedy warto pójść do specjalisty
- gdy wzorce powtarzają się w kolejnych relacjach
- gdy pojawia się problem z alkoholem albo innym uzależnieniem
- gdy masz dzieci i widzisz u siebie reakcje, których nie chcesz powtarzać
- gdy kontakt z rodzicami wywołuje objawy fizyczne
Ten trzeci punkt jest najczęstszym powodem, dla którego ludzie w końcu trafiają do gabinetu. I jest dobrym powodem.
Warto szukać kogoś, kto pracuje z traumą relacyjną albo z podejściem opartym na schematach, a nie tylko z ogólnym wsparciem.
FAQ
Co oznacza skrót DDA?
Dorosłe dzieci alkoholików. W praktyce ten sam zestaw mechanizmów dotyczy też osób z domów, w których alkoholu nie było, ale było coś innego nieprzewidywalnego: choroba psychiczna rodzica, przemoc, chroniczny konflikt albo skrajna kontrola. Wspólny mianownik nie brzmi „w domu pito", tylko „nigdy nie było wiadomo, co będzie za godzinę".
Jakie cechy zostają po takim domu w dorosłości?
Pięć głównych. Czujność, czyli ciągłe skanowanie nastrojów innych. Odpowiedzialność ponad wiek, która zostaje jako przekonanie, że wszystko zależy od Ciebie. Ukrywanie, czyli trudność w przyznaniu się do słabości. Kontrola, czyli lęk przed brakiem planu. Zasługiwanie, czyli niemożność odpoczynku bez poczucia winy.
Czy trudne dzieciństwo przesądza o dorosłym życiu?
Nie, podnosi ryzyko. Klasyczne badanie na ponad siedemnastu tysiącach dorosłych wykazało zależność stopniowalną: każde kolejne trudne doświadczenie podnosiło ryzyko problemów zdrowotnych i psychicznych. Ponad dwie trzecie badanych miało co najmniej jedno takie doświadczenie, a ponad jedna piąta trzy lub więcej. To nie jest wyrok, tylko wyjaśnienie.
Od czego zacząć pracę nad wzorcami z domu?
Od nazwania faktów bez łagodzenia i bez dramatyzowania: wypisz konkretnie, co się działo, nie tłumacząc rodziców i nie dodając „ale". Potem zauważ moment przełączenia, czyli sytuacje, w których dorosła Ty znika. Ćwicz odpowiedź na pytanie „czego chcę", zaczynając od rzeczy błahych. Postaw jedną, najmniejszą granicę.
Czy trzeba skonfrontować się z rodzicami?
Zwykle nie i rzadko jest to pierwszy krok. Praca dotyczy tego, co siedzi w Tobie, a nie przyznania się drugiej strony. Konfrontacja bywa którymś z kolei etapem, a często w ogóle nie jest potrzebna.
Dlaczego mężczyznom trudniej sięgnąć po pomoc w tej sprawie?
Bo do wzorca „mężczyzna radzi sobie sam" dochodzi wyuczone w domu „nie mów nikomu, co się u nas dzieje". W metaanalizie obejmującej 35 prób badawczych wykazano, że im silniej mężczyzna utożsamia się z tradycyjnym wzorcem męskości, tym gorzej ocenia szukanie pomocy psychologicznej i tym bardziej się jej wstydzi.
