Wracasz z pracy i nie pamiętasz drogi. Ktoś do Ciebie mówi, a Ty słyszysz go jakby zza szyby. Patrzysz na własną rękę i przez chwilę wydaje się nie Twoja.
To nie jest oznaka, że tracisz kontakt z rzeczywistością w sensie psychozy. To co innego.
Czym to jest
Dysocjacja to odcięcie się od czegoś, co normalnie jest połączone: od emocji, od ciała, od otoczenia albo od ciągłości pamięci.
W wersji łagodnej zdarza się każdemu: zamyślenie w drodze, film, po którym trzeba się „wynurzyć". Problemem staje się wtedy, gdy pojawia się często, poza kontrolą i przy zwykłym napięciu, a nie tylko w sytuacjach ekstremalnych.
Jak to wygląda
- Poczucie nierealności siebie. Obserwowanie siebie z boku, wrażenie, że to ktoś inny mówi Twoim głosem, że ciało nie jest Twoje.
- Poczucie nierealności otoczenia. Świat płaski, jak dekoracja, dźwięki przytłumione, kolory wyprane.
- Luki w czasie. Godzina, której nie ma. Dojechałaś, nie pamiętasz jak.
- Odcięcie od emocji. Dzieje się coś ważnego, a Ty nie czujesz nic i dopiero potem dziwisz się własnej obojętności.
- Odcięcie od ciała. Brak odczuwania głodu, zmęczenia, bólu. Zauważasz skaleczenie, ale nie wiesz, kiedy powstało.
- Zawieszenie. Patrzysz w punkt i nie wiesz, ile to trwało.
Skąd się bierze
To mechanizm awaryjny, a nie usterka. Gdy sytuacja jest nie do zniesienia, a ucieczka niemożliwa, układ nerwowy robi jedyne, co może: odcina odbiór. Dlatego dysocjacja jest tak częsta u osób, które przez dłuższy czas żyły w warunkach, z których nie dało się wyjść.
Wiadomo, że trudne doświadczenia z dzieciństwa wpływają na dorosłość w sposób stopniowalny: w badaniu obejmującym tysiące osób ponad dwie trzecie badanych miało co najmniej jedno takie doświadczenie, a każde kolejne podnosiło ryzyko problemów zdrowotnych i psychicznych.
Problem polega na tym, że mechanizm nie wyłącza się sam po ustaniu zagrożenia. Uruchamia się dalej, tyle że przy zwykłej kłótni, przy trudnej rozmowie w pracy albo bez żadnego widocznego powodu.
Co pomaga w danej chwili: uziemianie
Cel jest jeden: przywrócić kontakt ze zmysłami. Wszystkie metody sprowadzają się do dania układowi nerwowemu mocnego, konkretnego sygnału z zewnątrz.
- Zimno. Zimna woda na nadgarstki i twarz, kostka lodu w dłoni. Najskuteczniejsze i najszybsze.
- Nacisk. Mocno wciśnij stopy w podłogę, poczuj oparcie krzesła, ściśnij dłonie.
- Nazywanie. Pięć rzeczy, które widzisz, cztery dźwięki, trzy rzeczy, których dotykasz. Na głos, jeśli to możliwe.
- Mocny smak albo zapach. Coś kwaśnego, mięta, olejek.
- Ruch. Wstań, przejdź się, rozprostuj ramiona.
- Zdanie orientujące. „Jestem tu, jest wtorek, mam czterdzieści lat, nic mi nie zagraża."
Jeśli to zdarza się często, ustal sobie jeden stały zestaw dwóch, trzech rzeczy i zawsze używaj tego samego. Powtarzalność sprawia, że działa szybciej.
Co pomaga długofalowo
Rozpoznanie wyzwalaczy. Notuj przez dwa tygodnie: kiedy to się stało, co było chwilę wcześniej, gdzie byłaś, kto był obok. Zwykle wyłania się wzór, którego wcześniej nie było widać.
Regularność. Sen, jedzenie i ruch o stałych porach obniżają ogólny poziom pobudzenia, a przy niższym poziomie mechanizm włącza się rzadziej.
Nie odcinać się dodatkowo. Alkohol, długie sesje z ekranem i przeciążenie pracą pogłębiają odcięcie zamiast je zmniejszać.
Praca nad przyczyną. Jeśli dysocjacja wiąże się z trudnymi doświadczeniami, samo uziemianie jest gaszeniem pożaru. W pracy nad takimi skutkami zaleca się terapię poznawczo-behawioralną skoncentrowaną na traumie albo EMDR, zwykle w wymiarze 8 do 12 sesji.
Kiedy koniecznie do specjalisty
- luki w pamięci są długie albo częste
- dysocjacja pojawia się w sytuacjach niebezpiecznych, na przykład podczas prowadzenia samochodu
- towarzyszą jej samookaleczenia albo myśli o odebraniu sobie życia, wtedy natychmiast: 116 123 albo 112
- utrudnia pracę, opiekę nad dziećmi albo relacje
- pojawiła się nagle, bo wtedy trzeba wykluczyć przyczyny neurologiczne i wpływ substancji
Ostatni punkt jest ważny: nagłe wystąpienie takich objawów wymaga oceny lekarskiej, a nie samej pracy psychologicznej.
Czas oczekiwania na psychoterapię w ramach NFZ przekracza średnio cztery miesiące, więc zestaw uziemiający warto ustalić sobie od razu.
O pokrewnych zjawiskach napisaliśmy w tekstach o traumie złożonej i o flashbackach.
FAQ
Czym jest dysocjacja?
To odcięcie się od czegoś, co normalnie jest połączone: od własnych emocji, od ciała, od otoczenia albo od ciągłości pamięci. Objawia się między innymi poczuciem nierealności, obserwowaniem siebie z boku, lukami w czasie i brakiem odczuwania emocji lub bólu.
Czy dysocjacja to to samo co psychoza?
Nie. Przy dysocjacji zachowany jest kontakt z rzeczywistością, choć odbiera się ją jako nierealną lub odległą. Nagłe wystąpienie takich objawów wymaga jednak oceny lekarskiej, żeby wykluczyć przyczyny neurologiczne i wpływ substancji.
Co robić, gdy się odcinam?
Zastosuj uziemianie przez zmysły: zimna woda na nadgarstki albo kostka lodu w dłoni, mocne wciśnięcie stóp w podłogę, nazwanie pięciu rzeczy, które widzisz, mocny smak lub zapach oraz zdanie orientujące o miejscu i dacie. Warto mieć jeden stały zestaw dwóch, trzech metod, bo powtarzalność przyspiesza działanie.
Skąd bierze się dysocjacja?
To awaryjny mechanizm obronny: gdy sytuacja jest nie do zniesienia, a ucieczka niemożliwa, układ nerwowy odcina odbiór. Problem pojawia się wtedy, gdy mechanizm nie wyłącza się po ustaniu zagrożenia i uruchamia się przy zwykłym napięciu.
Kiedy dysocjacja wymaga pomocy specjalisty?
Gdy luki w pamięci są długie lub częste, gdy odcięcie pojawia się w sytuacjach niebezpiecznych, na przykład za kierownicą, gdy towarzyszą mu samookaleczenia albo myśli samobójcze, gdy utrudnia codzienne funkcjonowanie albo gdy wystąpiło nagle i wcześniej się nie zdarzało.
