Syndrom oszusta: gdy każdy sukces wydaje się pomyłką

Awans, pochwała, dyplom. I natychmiastowa myśl, że to przypadek i że zaraz się wyda. Skąd to się bierze i co z tym robić.

7 min czytania·3 zweryfikowanych źródeł·

W skrócie

Syndrom oszusta to rozbieżność między obiektywnymi osiągnięciami a poczuciem, że są niezasłużone. Nie znika po kolejnym sukcesie, bo każdy sukces jest tłumaczony przypadkiem, wysiłkiem albo cudzą pomyłką. Pracuje się nad tym przez sprawdzanie faktów, mówienie o tym na głos i zmianę tonu, jakim mówisz do siebie.

Dostajesz awans i pierwsza myśl brzmi: nie było lepszych kandydatów. Ktoś chwali Twoją pracę, a Ty słyszysz uprzejmość. Zdajesz egzamin i uznajesz, że był łatwy.

Charakterystyczne jest to, że im więcej masz osiągnięć, tym mocniej to działa, bo rośnie wysokość, z której można spaść.

Jak to wygląda

  • przypisywanie sukcesów okolicznościom: przypadkowi, łatwemu zadaniu, cudzej pomyłce, szczęściu
  • przypisywanie porażek wyłącznie sobie
  • lęk, że ktoś w końcu zauważy, że nie wiesz wystarczająco dużo
  • przygotowywanie się do wszystkiego dwa razy dłużej niż inni, żeby nikt niczego nie wykrył
  • albo odwrotnie, odkładanie zadań do ostatniej chwili, żeby mieć wytłumaczenie na wypadek gorszego efektu
  • unikanie awansów, wystąpień i nowych ról
  • trudność z przyjęciem pochwały i natychmiastowe umniejszanie

Skąd się to bierze

Z domu, w którym liczyły się wyniki. Jeśli uwaga i akceptacja przychodziły przy dobrych ocenach, a znikały przy słabszych, powstaje prosty wniosek: jestem warta tyle, ile ostatni wynik. Wiadomo, że doświadczenia z dzieciństwa wpływają na dorosłość stopniowalnie: w badaniu obejmującym tysiące osób ponad dwie trzecie badanych miało co najmniej jedno trudne doświadczenie, a każde kolejne podnosiło ryzyko problemów.

Z bycia „tym zdolnym". Dziecko chwalone za zdolności, a nie za wysiłek, uczy się, że wysiłek jest dowodem braku talentu. Potem każda trudność jest odbierana jako demaskacja.

Z bycia jedyną osobą taką jak Ty w pokoju. Pierwsza osoba w rodzinie na studiach, jedyna kobieta w zespole, najmłodsza osoba na stanowisku. Brak podobnych do siebie wzmacnia poczucie, że jest się tu przez pomyłkę.

Z zestawiania swojego wnętrza z cudzym zewnętrzem. Wiesz o sobie wszystko, o innych widzisz tylko efekt.

Dlaczego kolejny sukces tego nie leczy

Bo mechanizm ma wbudowaną odporność na dowody. Każde osiągnięcie zostaje wytłumaczone: było łatwe, ktoś pomógł, mieli słaby wybór, miałam szczęście.

Nie brakuje Ci osiągnięć. Brakuje Ci sposobu, żeby je sobie policzyć.

Dlatego rada „uwierz w siebie" nie działa, a „zdobądź jeszcze jeden certyfikat" pogarsza sprawę, bo dokłada wysiłku do listy rzeczy, które i tak zostaną zdyskontowane.

Co realnie pomaga

1. Rejestr faktów. Zeszyt albo notatka w telefonie. Zapisuj rzeczy zrobione i konkretne pochwały, cytatem, z datą. Bez komentarza i bez tłumaczenia. Po trzech miesiącach masz materiał, którego nie da się odrzucić jednym zdaniem.

2. Test drugiej osoby. Gdy przyjdzie myśl „nie zasługuję", zapytaj siebie: czy powiedziałabym to koleżance z takim samym dorobkiem. Odpowiedź jest zawsze przecząca i to jest właśnie miara nierówności, jaką stosujesz wobec siebie.

3. Powiedz to na głos. To brzmi banalnie i działa najmocniej. Zjawisko żywi się przekonaniem, że tylko Ty tak masz. Jedna rozmowa z kimś doświadczonym, kto przyzna, że czuje podobnie, potrafi zrobić więcej niż miesiąc rozmyślania.

4. Rozdziel wiedzę od kompetencji. Nie musisz wiedzieć wszystkiego. Wystarczy wiedzieć, jak się dowiedzieć. To jest dokładnie to, co robią ludzie, którzy wydają Ci się pewni siebie.

5. Popracuj nad tonem, jakim mówisz do siebie. Metaanaliza 27 badań z losowym przydziałem pokazała, że programy uczące życzliwości wobec samego siebie obniżają stres, objawy depresji i lęku oraz zmniejszają samokrytycyzm. To nie jest obniżanie standardów, tylko zdjęcie z siebie drugiej warstwy kary za każdy błąd.

6. Przestań przygotowywać się dwa razy dłużej. Świadomie zrób jedną rzecz na osiemdziesiąt procent i sprawdź, co się stanie. Zwykle nie dzieje się nic, a to jest najmocniejszy dowód, jaki możesz zdobyć.

Kiedy to już nie jest tylko syndrom oszusta

  • unikasz awansów i szans w stopniu, który realnie zmienia Twoje życie zawodowe
  • towarzyszy temu ciągły lęk, kłopoty ze snem albo objawy z ciała
  • pojawia się obniżony nastrój i brak przyjemności z rzeczy, które kiedyś cieszyły
  • pracujesz po nocach, żeby zapobiec demaskacji, i trwa to miesiącami

Ponad jedna czwarta dorosłych Polaków doświadcza w ciągu życia zaburzeń psychicznych, więc to nie jest margines. Warto o tym porozmawiać ze specjalistą, zwłaszcza jeśli mechanizm zaczyna kosztować Cię konkretne decyzje.

Więcej o pracy nad tym napisaliśmy w tekstach o odbudowie poczucia wartości i o perfekcjonizmie.

FAQ

Czym jest syndrom oszusta?

To rozbieżność między obiektywnymi osiągnięciami a poczuciem, że są niezasłużone. Osoba przypisuje sukcesy przypadkowi, cudzej pomyłce albo łatwości zadania, a porażki wyłącznie sobie, i żyje z obawą, że ktoś w końcu odkryje jej rzekomą niekompetencję.

Dlaczego kolejne sukcesy nie pomagają?

Bo mechanizm ma wbudowaną odporność na dowody: każde osiągnięcie zostaje wytłumaczone szczęściem, łatwością zadania albo brakiem lepszych kandydatów. Dlatego zdobywanie kolejnych certyfikatów zwykle pogłębia problem, zamiast go rozwiązywać.

Co pomaga na syndrom oszusta?

Prowadzenie rejestru faktów, czyli zapisywanie zrobionych rzeczy i pochwał cytatem z datą, sprawdzanie, czy zastosowałabyś tę samą ocenę wobec koleżanki o podobnym dorobku, mówienie o tym na głos, oddzielenie wiedzy od umiejętności zdobywania wiedzy oraz praca nad tonem, jakim mówisz do siebie.

Skąd bierze się syndrom oszusta?

Najczęściej z domu, w którym uwaga zależała od wyników, z bycia dzieckiem chwalonym za zdolności zamiast za wysiłek, z bycia jedyną osobą taką jak Ty w danym środowisku oraz z porównywania własnego wnętrza z tym, co inni pokazują na zewnątrz.

Kiedy warto pójść z tym do specjalisty?

Gdy unikanie szans realnie zmienia Twoje życie zawodowe, gdy towarzyszy temu stały lęk, gorszy sen albo objawy z ciała, gdy pojawia się obniżony nastrój i brak przyjemności albo gdy od miesięcy pracujesz po nocach, żeby zapobiec wyimaginowanej demaskacji.

Co możesz zrobić dalej

Test jest przesiewem i samooceną, nie diagnozą. Wynik nie zastępuje rozmowy ze specjalistą.

Źródła

Każda liczba w tym tekście pochodzi z poniższych publikacji. Linki prowadzą do oryginałów.

  1. 1

    27 badań z losowym przydziałem

    Programy uczące współczucia wobec samego siebie obniżają stres, objawy depresji i lęku oraz zmniejszają samokrytycyzm.

    Ferrari M i in., „Self-Compassion Interventions and Psychosocial Outcomes: a Meta-Analysis of RCTs”, Mindfulness
  2. 2

    ponad 2/3 badanych miało co najmniej jedno takie doświadczenie

    Im więcej trudnych doświadczeń w dzieciństwie, tym wyższe ryzyko problemów zdrowotnych i psychicznych w dorosłości. Zależność jest stopniowalna: każde kolejne doświadczenie podnosi ryzyko.

    Felitti VJ i in., „Relationship of Childhood Abuse and Household Dysfunction to Many of the Leading Causes of Death in Adults (ACE Study)”, American Journal of Preventive Medicine 1998;14(4):245-258
  3. 3

    ponad 25% dorosłych

    Ponad jedna czwarta dorosłych Polaków doświadcza w ciągu życia zaburzeń psychicznych.

    Badanie EZOP II, omówienie wyników w serwisie Termedia

Ten tekst ma charakter informacyjny i nie zastępuje kontaktu ze specjalistą ani diagnozy. Jeśli jest naprawdę ciężko: 116 123 (dorośli), 116 111 (dzieci i młodzież), 112 przy bezpośrednim zagrożeniu.

Przeczytaj też