Samotność w wieku dwudziestu lat i w wieku pięćdziesięciu to dwie różne rzeczy. Pierwsza jest zwykle o tym, że kontakty się jeszcze nie ułożyły. Druga o tym, że się rozsypały.
Dlaczego akurat wtedy
W drugiej połowie życia kilka rzeczy dzieje się naraz:
- Dzieci wychodzą z domu. Rola, która organizowała dwadzieścia lat, nagle się kończy.
- Praca się zmienia albo kończy. Razem z nią znika codzienny kontakt z ludźmi, którego nikt nie musiał organizować.
- Znajomi się rozjeżdżają. Wnuki, choroby, przeprowadzki, śmierci.
- Związek się zmienia. Po odejściu dzieci część par odkrywa, że nie ma o czym rozmawiać.
- Ciało zaczyna ograniczać. Mniej wyjść, więcej barier.
Żadna z tych rzeczy nie jest porażką. To są normalne zmiany, tylko nikt nie przygotowuje na to, że wszystkie zejdą się w podobnym czasie.
Dlaczego trudniej o nowe kontakty
W szkole i w pracy przyjaźnie powstawały same, bo były trzy warunki: powtarzalność, wspólna sprawa i czas.
Po pięćdziesiątce te trzy warunki trzeba stworzyć świadomie. Nikt ich już nie zapewni za Ciebie. To jest cała różnica i jednocześnie cała wskazówka.
Przyjaźń nie powstaje z sympatii. Powstaje z powtarzalności.
To nie jest tylko przykre uczucie
W metaanalizie obejmującej ponad 3,4 miliona osób samotność wiązała się z około 26% wyższym ryzykiem przedwczesnej śmierci, a izolacja społeczna z około 29% wyższym.
Autorzy postulowali, żeby traktować to jako czynnik ryzyka zdrowotnego, a nie tylko kwestię samopoczucia. W drugiej połowie życia, gdy dochodzą inne czynniki, ma to szczególne znaczenie.
Trzy pułapki tego okresu
Pułapka pierwsza: czekanie, aż ktoś zadzwoni. Wszyscy czekają. Wygrywa ten, kto dzwoni pierwszy.
Pułapka druga: „w moim wieku już się nie zaczyna." To przekonanie, nie fakt. Przekonania da się sprawdzić.
Pułapka trzecia: zastępowanie kontaktu telewizorem albo telefonem. Wypełnia czas i nie zaspokaja potrzeby, więc poczucie pustki rośnie mimo zajętego dnia.
Co realnie działa
1. Wybierz coś cyklicznego, nie jednorazowego. Kurs, chór, klub, wolontariat, grupa spacerowa. Kluczowe jest, żeby to było co tydzień o tej samej porze, bo dopiero powtarzalność buduje relacje.
2. Postaw na wspólną czynność, nie na rozmowę. Rozmowa przychodzi łatwiej, gdy jest przy okazji czegoś: sadzenia, gotowania, śpiewania, chodzenia. Spotkania „żeby porozmawiać" są dla wielu osób zbyt bezpośrednie.
3. Odnów jeden stary kontakt. Ktoś, z kim było dobrze i po prostu się rozeszło. Wiadomość „myślałam o Tobie, jak się masz" ma znacznie wyższą skuteczność, niż się wydaje.
4. Wykorzystaj to, co już umiesz. Doświadczenie zawodowe, hobby, praktyczne umiejętności. Uczenie kogoś czegoś jest jedną z najprostszych dróg do kontaktu i daje przy okazji poczucie sensu.
5. Ruszaj się z ludźmi, nie samotnie. W przeglądzie 218 badań z udziałem 14 170 osób spacer i inne formy ruchu dawały umiarkowaną poprawę objawów depresyjnych. Grupa spacerowa łączy dwa efekty naraz.
Kiedy to nie jest samotność, tylko depresja
Objawy się nakładają, ale są sygnały, które przesuwają sprawę do lekarza:
- brak sił od rana mimo przespanej nocy
- nic nie cieszy, także rzeczy dawniej lubiane
- wybudzanie się nad ranem
- utrata apetytu i masy ciała
- poczucie, że jest się ciężarem dla rodziny
To ostatnie zdanie pada bardzo często u osób starszych i bywa traktowane jako skromność. Nie jest. To objaw i warto go potraktować poważnie.
Ponad jedna czwarta dorosłych Polaków doświadcza w ciągu życia zaburzeń psychicznych. Depresja w drugiej połowie życia bywa mylona ze „zwykłym starzeniem się" i przez to nieleczona.
Numery, które warto mieć zapisane
- 116 123 — kryzysowy telefon zaufania dla dorosłych, całą dobę, bezpłatnie
- 112 — przy bezpośrednim zagrożeniu
Jeśli czytasz to i myślisz o rodzicu albo sąsiadce, do której nikt nie zagląda, to jest dobry moment, żeby po prostu zapukać.
