Pogrzeb się kończy, ludzie wracają do swoich spraw, a Ty zostajesz z czymś, czego nie umiesz nazwać. To nie jest ciągły płacz. To raczej cisza w miejscu, w którym przez całe życie ktoś był.
Sięgasz po telefon, żeby o czymś powiedzieć, i dopiero w połowie ruchu przypominasz sobie, że nie ma do kogo zadzwonić.
Dlaczego strata mamy uderza inaczej
Rodzic to zwykle najdłuższa relacja w Twoim życiu. Dłuższa niż z partnerem, dziećmi, przyjaciółmi. Byłaś czyimś dzieckiem od pierwszego dnia i to się właśnie skończyło.
Do tego dochodzą trzy rzeczy, o których mało kto mówi wprost:
- Znika osoba, która pamiętała Cię od początku. Nikt inny nie wie, jak wyglądałaś w pierwszej klasie ani czego się bałaś jako dziecko. Razem z nią przepada część Twojej własnej historii.
- Zostajesz następna w kolejce. Śmierć rodzica ustawia człowieka twarzą do własnej śmiertelności i to jest odczucie, którego wcześniej się nie zna.
- Świat oczekuje, że pozbierasz się szybko. Po śmierci rodzica dostaje się kilka dni wolnego i pytanie „jak się trzymasz" przez pierwszy tydzień. Potem cisza, bo w powszechnym odczuciu to strata „w naturalnej kolejności rzeczy".
Naturalna kolejność rzeczy nie znaczy, że to ma nie boleć. Znaczy tylko tyle, że nikt się nie zdziwił.
Co to jest ta pustka
Ludzie w żałobie po rodzicu opisują to bardzo podobnie: nie tyle rozpacz, ile brak. Dzień się toczy, obowiązki są zrobione, a pod spodem leci ciche „i po co".
To zwykle mieszanka kilku rzeczy naraz:
- Utrata roli. Przez lata byłaś córką, która dzwoni, dowozi zakupy, pilnuje wizyt u lekarza. Ta rola nagle nie ma adresata, a wraz z nią znika kawałek codziennej struktury.
- Zmęczenie po opiece. Jeśli mama chorowała, ostatnie miesiące zabrały Ci więcej sił, niż zdążyłaś zauważyć. Pustka po pogrzebie bywa po prostu wyczerpaniem, na które wreszcie jest miejsce.
- Odroczone emocje. W trakcie choroby i organizacji pogrzebu nie było kiedy czuć. Ciało odkłada to na potem, a „potem" przychodzi zwykle w trzecim, czwartym miesiącu, kiedy wszyscy wokół uznali temat za zamknięty.
Poczucie winy, które przychodzi prawie zawsze
Prawie każdy po stracie rodzica prowadzi w głowie ten sam proces sądowy: że za rzadko dzwoniłam, że się zniecierpliwiłam przy ostatniej rozmowie, że nie zdążyłam czegoś powiedzieć, że przy śmierci mnie nie było.
Warto to zobaczyć takim, jakie jest: poczucie winy bywa próbą odzyskania kontroli nad czymś, nad czym kontroli nie było. Łatwiej myśleć „zawiniłam", niż przyjąć, że pewnych rzeczy się nie da zatrzymać.
Osobna sprawa to relacja, która była trudna. Jeśli z mamą było ciężko, żałoba potrafi być jeszcze bardziej pogmatwana, bo opłakujesz nie tylko ją, ale też rozmowę, która już nigdy się nie odbędzie. To jest normalne i nie czyni z Ciebie złego człowieka. Jeśli to Twój przypadek, warto zajrzeć też do tekstu o relacjach z rodzicami, które zostawiają ślad.
Ile to trwa
Nie ma terminu ważności. Pierwszy rok jest zwykle najtrudniejszy nie dlatego, że tak wypada, tylko dlatego, że przechodzisz przez wszystkie „pierwsze razy": pierwsze urodziny bez niej, pierwsze święta, pierwszy dzień, w którym stało się coś dobrego i nie było komu powiedzieć.
Potem u większości ludzi żal nie znika, tylko zmienia postać. Przestaje wypełniać cały dzień, a zaczyna przychodzić falami: przy zapachu, piosence, potrawie.
Więcej o samym przebiegu piszemy w tekście ile trwa żałoba.
Po czym poznać, że żałoba utknęła
U około jednej osoby na dziesięć w żałobie rozwija się reakcja przedłużona, która nie ustępuje sama i wymaga pomocy. To nie jest kwestia siły charakteru, tylko tego, jak zadziałał układ nerwowy pod obciążeniem.
Sygnały, przy których warto sięgnąć po wsparcie, jeśli utrzymują się powyżej roku i nie słabną:
- tęsknota tak silna, że organizuje cały dzień
- niemożność przyjęcia do wiadomości, że mama nie żyje
- unikanie wszystkiego, co przypomina: zdjęć, mieszkania, rozmów o niej
- albo odwrotnie, niemożność ruszenia czegokolwiek w jej rzeczach
- poczucie, że życie straciło sens i że Ty też nie masz po co być
- odcięcie od ludzi, którzy zostali
Ostatni punkt jest ważniejszy niż pozostałe. Jeśli pojawiają się myśli o tym, żeby nie żyć, nie czekaj i zadzwoń: 116 123 (kryzys, dorośli), 112 przy bezpośrednim zagrożeniu.
Co realnie pomaga
Mów o niej. Nie „nie wracaj do tego", tylko odwrotnie. Opowiadanie o zmarłej osobie jest jednym z niewielu rzeczy, które porządkują żałobę, a otoczenie zwykle boi się temat poruszyć, żeby Cię nie zranić. Więc to Ty musisz zacząć.
Zostaw rzeczy na później. Nie ma powodu, żeby porządkować mieszkanie w trzy tygodnie. Jedyny sensowny termin to ten, kiedy jesteś gotowa.
Nie sprawdzaj się z kalendarzem. „Minęło pół roku, powinnam już" to zdanie, które dokłada drugą warstwę cierpienia do pierwszej.
Pilnuj podstaw. Sen, jedzenie, ruch, kontakt z ludźmi. W żałobie to pierwsze rzeczy, które się sypią, a bez nich wszystko inne jest trudniejsze.
Uważaj na alkohol. Wieczorny kieliszek na wyciszenie jest w żałobie wyjątkowo łatwy do utrwalenia. Więcej: czy alkohol pomaga na sen i na nerwy.
Kiedy iść do specjalisty
Terapia poznawczo-behawioralna nastawiona na żałobę zmniejsza jej objawy skuteczniej niż samo czekanie, a w nowszych wersjach obniża też objawy depresji, lęku i stresu pourazowego. Sprawdzono to na 22 badaniach obejmujących ponad 2 600 osób.
Nie musisz mieć rozpoznanego zaburzenia, żeby pójść. Wystarczy, że od miesięcy nie potrafisz wrócić do własnego życia.
Warto wiedzieć, że średni czas oczekiwania na psychoterapię w ramach NFZ przekracza cztery miesiące, a w części poradni sięga dwóch lat. Jeśli jest ciężko dziś, sam zapis do kolejki nie jest planem.
FAQ
Ile trwa żałoba po śmierci mamy?
Nie ma jednego terminu. Pierwszy rok bywa najtrudniejszy, bo przechodzi się przez wszystkie pierwsze sytuacje bez tej osoby: urodziny, święta, dobrą wiadomość, której nie ma komu przekazać. U większości ludzi po tym czasie żal nie znika, ale przestaje wypełniać cały dzień i zaczyna przychodzić falami.
Czy to normalne, że po śmierci mamy nic nie czuję?
Tak, to częsta reakcja, zwłaszcza po długiej chorobie i po miesiącach opieki. Odrętwienie jest sposobem, w jaki układ nerwowy chroni się przed obciążeniem, na które nie ma w danym momencie zasobów. Emocje zwykle wracają później, często w trzecim albo czwartym miesiącu, kiedy otoczenie uznało już temat za zamknięty.
Dlaczego mam poczucie winy po śmierci mamy?
Bo poczucie winy bywa próbą odzyskania kontroli nad czymś, nad czym kontroli nie było. Łatwiej myśleć „zawiniłam, bo za rzadko dzwoniłam", niż przyjąć, że pewnych rzeczy zatrzymać się nie dało. Jeśli relacja była trudna, poczucie winy bywa jeszcze silniejsze, bo opłakuje się także rozmowę, która się już nie odbędzie.
Kiedy żałoba po rodzicu wymaga pomocy specjalisty?
Kiedy po roku objawy nie słabną: tęsknota organizuje cały dzień, nie da się przyjąć do wiadomości, że ta osoba nie żyje, unikasz wszystkiego, co przypomina, albo odcinasz się od ludzi. U mniej więcej jednej osoby na dziesięć w żałobie rozwija się reakcja przedłużona, która sama nie ustępuje. Przy myślach o tym, żeby nie żyć, nie czeka się w ogóle: 116 123 albo 112.
Czy terapia pomaga w żałobie?
Terapia poznawczo-behawioralna nastawiona na żałobę zmniejsza jej objawy skuteczniej niż samo oczekiwanie, co sprawdzono na 22 badaniach obejmujących ponad 2 600 osób. W wersjach trzeciej fali obniża też objawy depresji, lęku i stresu pourazowego. Nie trzeba mieć rozpoznanego zaburzenia, żeby skorzystać.
